http://dzikiszlak.com
O mnie Notatki z podróżyGaleria

Notatki z podróży

2014-07-27

Buriackie smaki

 

Spytałem kiedyś buriackiego znajomego którą z buriackich potraw lubi najbardziej.

Odpowiedż jak zwykle była prosta - Mięso.

No dobrze - nie dawałem za wygraną - ale jakie to mięso?

Tu Buriat zastanowił sie przez chwile i odparł - Baranie.

Liczyłem zasadniczo, że powie coś w stylu: kotlety, pieczeń, gulasz, albo wymieni coś egzotycznego, jakąś buriacką potrawę której skosztuję i poznam kwintesencję tej nietypowej dla nas kuchni, jednak nie rozwijał tematu i musiałem drążyc dalej..

-No dobrze ale co z tym miesem, przeciez nie jesz go na surowo, jak go przyrządzacie?

-Gotujemy

Nastapiła dłuzsza chwila milczenia, ja czekałem aż zacznie opowiadac o niuansach przepisu na to cudo buriackiej kuchni, on uznał, że wyjasnił wszystko..

-No, ale jak gotujecie..?

-Hmm... no normalnie, bierzemy garnek, wlewamy wode, wkładamy mieso, stawiamy na piecu albo zawieszamy nad ogniskiem ... no i gotujemy...

-Ale coś z nim chyba robicie? Przyprawiacie, przygotowujecie jakoś specjalnie, coś do tej wody i miesa chyba dodajecie..?

-Nie, po co? Gotowane mieso jest bardzo dobre, nic dodawac nie trzeba..

-Gotujecie mieso w wodzie i to wszystko? A sól, warzywa, pieprz, cała reszta?

-Nie, po prostu gotujemy w wodzie, mieso zjadamy, a wode wypijamy...tak, to moja ulubiona potrawa..

-A to mieso to jakie?- pytałem już raczej zrezygnowany - jagnięcina raczej prawda?

-Baran to baran, ma być duży i tłustyy, jagnieciny się nie je, bo bez sensu bić zwierzę dla takiej odrobiny miesa, trzeba poczekać aż urośnie, nabierze wagi, obrośnie tłuszczem..

 

Szczerze przyznam, że do dzisiaj nie spróbowałem tego gotowanego bez przypraw barana, jadłem co prawda buriacki ekwiwalent rosołu w którym nie było warzyw, ale być może ze względu na mnie został jednak posolony, popieprzony oraz okraszony makaronem.

Nie był zły, albo tez ja akurat głodny byłem...

Zdarzyło sie też kilka razy, że zostaliśmy (my bo podróżuję często z moją kochaną żoną) obdarowani przez naszych gospodarzy kawałem dziczyzny renifera leśnego, a z braku innych pomysłów i mozliwosci przygotowaliśmy z niego gulasz, doprawiajac tym co wtedy w syberyjskiej wiosce udało sie znaleźć, do dyspozycji był tylko pieprz i sól oraz odrobina kminku i majeranku wygrzebana gdzies z dna plecaka.

dziczyzna z renifera-pyszny gulasz

Do gulaszu ugotowalismy jeszcze bardzo popularną na Syberii i wszędzie dostepną kaszę gryczaną i taką potrawą poczęstowaliśmy naszych gospodarzy. Zjedli z grzeczności ale powiedzieli, że te wszelkie zbędne dodatki całkowicie zabiły smak miesa..

No tak..

A swoją drogą renifer leśny, przepyszny..

 

Podziel się swoimi uwagami
Imie :
Treść :
Zaznacz, że nie jesteś robotem
GQeTVkAf
2015-03-03 13:35
I differ with most ppleoe here; I found this blog post I couldn?t stop until I finished, even though it wasn?t just what I had been searching for, was still a nice read though. I will instantly get your blog feed to stay in touch of any updates.
Powrót