http://dzikiszlak.com
O mnie Notatki z podróżyGaleria

Notatki z podróży

2015-03-02

Pierwsze bajkalskie zanurzenie


         W Bolszych Kotach, niewielkiej wioseczce przycupniętej nad brzegiem Bajkału, w dolinie rzeczki Bolszaja Katinka, znalazłem się po raz pierwszy zupełnie przypadkowo i jak to zwykle w takich wypadkach bywa zakochałem się w tym miejscu bez pamięci. Odwiedzam je za każdym razem gdy jestem nad Bajkałem i zawsze staram się spędzić tu choć kilka dni, najlepiej w turbzie profesora Stoma.

Turbaza profesora Stoma sama w sobie jest ciekawym miejscem, z pozoru to tylko kilka drewnianych budynków w których można wynająć pokoje, dwie polowe kuchnie, bania, jednak miejsce to ma swojego genius loci który od czasu do czasu materializuje się w postaci lekko ekscentrycznego profesora.. 

Przez turbazę prof. Stoma przewija się mnóstwo ludzi, jedni tu wypoczywają inni uczą się lub prowadzą badania naukowe, kolejni wpadają by pogadać lub załatwić jakieś interesy z profesorem Stomem lub jego gośćmi, niektórzy są śmieszni, inni są interesujący,  a niektórzy jak np. chłopaki z Angarska są, jak to zwykle gangsterzy, co najmniej niepokojący.

Faktem jest jednak, że w turbazie Stoma panuje prawo azylu, tu nic złego się nikomu nie dzieje, a Stom jest darzony przez wszystkich gości głębokim szacunkiem. W turbazie profesora zawiera się dzięki temu wiele dziwnych znajomości, a jeśli w Rosji zawiera się znajomości, to znaczy, że pije się wódkę.

I w zasadzie nie sposób tego zrobić inaczej.

Jeśli nie wypijesz z Rosjaninem zwykle będzie traktował cię z dystansem, jeśli z nim wypijesz zwykle będziesz traktowany bardzo życzliwie.

Ponieważ ja wolałem być traktowany życzliwie i ponieważ nad Bajkałem przyjemnie się pije, miałem w turbazie Stoma wielu życzliwych znajomych i zwykle miałem również tęgiego kaca.

A kace po alkoholach którymi częstują Rosjanie bywają naprawdę gigantyczne.

Rosjanie zwykle załatwiają sprawę klinem, ja jednak nie lubię tej metody, po pijaństwie na drugi dzień nie mogę patrzyć na alkohol i aby uniknąć życzliwych, podających mi owego klina, zwykle wybieram się na długi spacer brzegiem Bajkału, w takich momentach naprawdę docenia się fakt, że Bajkał jest wszędzie pitny i to bez przegotowania.

W czasie jednego z takich spacerów, gdy wlokłem się noga za nogą w stronę dolinki rzeczki Czernaja, gdzie wg przewodnika miały być stare sztolnie i pozostałości dawnych kopalni soli spotkałem po drodze trzy studentki geografii z Petersburga. Ładne to były dziewczyny i ciekawie dobrane, jedna smukła i wysoka, druga nieduża drobna, a trzecia potężna i umięśniona niczym zapaśniczka.

Też szły do tej samej dolinki.

Choć nie wyglądały na skacowane.

Lubiłem je, spotkaliśmy się już kilka razy w Bolszych Kotach, były to jedyne osoby które nie śmiały się widząc moje próby wędkowania w Bajkale, nie pytały czy aby nie pożyczyć mi 200 metrów sieci, zawsze miło dopytywały się czy coś już złapałem, czy bierze..

Dolinka okazała się nieciekawa, sztolnie zasypane, pozostałości kopalni niewidoczne wszędzie pełno namiotów wypoczywających Rosjan. W kilku miejscach, jakby nie zważając, że jest to teren parku, trwała budowa niewielkich daczy.

Niebawem zatem wracaliśmy spowrotem, ja korzystałem z lekcji mówienia po rosyjsku, dziewczyny opowiadały co wiedziały o Syberii , Bajkale, roślinach i zwierzętach tajgi.

W połowie drogi powrotnej dziewczyny przystanęły, rozglądnęły się i stwierdziły, że idą się opalać, spytały czy idę z nimi.

Ponieważ miałem w pamięci chłopaków z Angarska łażących za mną z klinem, choć nie lubię leżeć plackiem na słońcu, postanowiłem dołączyć.

Po chwili wyciągnąłem się na rozgrzanej kamienistej plaży na własnych ubraniach i dość szybko zasnąłem.

Słońce na Syberii jest jednak mocne, po pewnym czasie obudziłem się mocno przypieczony. Usiadłem i rozglądnąłem się dookoła.

Rosjanki leżały obok, niezbyt daleko ode mnie, jedna nago, dwie topless...

 

Przede mną szumiał Bajkał, przejrzyste powietrze pozwalało dostrzec wyraźną panoramę gór Chamar Daban na drugim brzegu, słońce grzało, fale delikatnie rozbijały się o kamienie plaży, nieopodal rozgrzane słońcem skały, za plecami pachnąca żywicą tajga, a obok ładne dziewczyny opalające się tak jak je pan Bóg stworzył, od wody wiał lekki wiatr i słychać było krzyki mew...

 

Wstałem i poszedłem popływać w Bajkale.

Woda była lodowata, według laboratorium w Bolszych Kotach miała tego dnia pięć stopni Celsjusza.

W takich właśnie okolicznościach pierwszy raz kąpałem się w Bajkale.

Sam bym tego lepiej nie wymyślił..

 

   I obym tego nigdy nie zapomniał..

 

Podziel się swoimi uwagami
Imie :
Treść :
Zaznacz, że nie jesteś robotem
Traveling Rockhopper
2015-05-28 09:54
Bardzo fajny post!

--------
http://travelingrockhopper.com
Powrót