http://dzikiszlak.com
O mnie Notatki z podróżyGaleria

Notatki z podróży

2016-10-09

Północ, czyli tam dokąd prowadziła droga..

 

       Wsiadanie do auta bez planu podróży, a jedynie z absolutnym przekonaniem o konieczności ruszenia tyłka potrafi dać zaskakujące efekty.. Jeśli dodatkowo w bagażniku znajdzie się prawie cały wędkarski sprzęt oraz wyprawowe wyposażenie, a na siedzeniu obok żona, kres podróży wyznaczają tylko możliwości techniczne auta, oraz miejsce w którym skończy się droga..

      Gdy okazało się że jednak nie ruszę tym razem na Syberię, byłem mocno zirytowany, jechać gdzieś musiałem, więc tylko należało zastanowić się gdzie z posiadaną ilością środków i możliwości ruszyć mogę..i żeby jeszcze przy okazji powędkować, zobaczyć nowy kawałek świata...

Ponieważ możliwości finansowe były jakie były, budżet wyprawy musiał zamknąć się w kwocie 1000 Euro, a czas wyprawy w przedziale między 2-3 tygodnie.

Ze względów wędkarskich wybór padł na Finlandię, a ze względów przyrodniczych, maksymalnie na północ..

 

        Przejazd przez Polskę i Litwę nie wyróżnił się niczym szczególnym, na Łotwie zobaczyliśmy pierwsze łosie przechadzające się nieopodal drogi, Estonia zachwyciła nas niesamowitą starówką Tallina, a Helsinki zaskoczyły totalnym betonowo-remontowym chaosem.

Potem było już tylko lepiej...

 

Ponieważ jeden obraz ponoć jest lepszy niż tysiąc słów, oraz dlatego że pewna mądra osoba powiedział mi, że obecnie ludzie wolą oglądać niż czytać, to może ten wpis będzie bardziej do oglądania niż do czytania, jeśli wolicie taką konwencję dajcie znać w komentarzach..

 

Talin i ja

 

łów się, łów się szybko, mała lub duża rybko..

 

W przypadkowych miejscach łapały się przypadkowe szczupaczki

śródlaśnie i śródbagienne jeziorka miały być rajem wielkich szczupaków

 nic tylko rzucać...

i faktycznie szczupłych było tam całkiem sporo

niestety rozmiarowo były raczej słabe

 

za to w jednym miejscu można było złapać kilka

 drobnica..aż do znużenia

niektóre leśne jeziorka wymagały dość długiej wycieczki

oferowały niezapomniane widoki

szum strumieni..

..za małe, ale bajecznie wybarwione pstrągi..

..surowe piekno tajgi..

..chwilę..

..brak scieżek..

zadowolenie

tu miały brać palie..

.. i brały..czasem zastanawiam się czy nie używam za małych przynęt..:)

        Łowienie ryb w Finnlandi jest i łatwe i trudne zarazem, jest ich masę i biorą naprawdę dobrze, jednak aby zmierzyć się z dużymi okazami trzeba mieć łódkę i łowić daleko od brzegu na chłodnej głębokiej wodzie, ja takich możliwości niestety nie miałem. Większość tych dzikich śródleśnych jeziorek nad które trafiłem ma bardzo dużą płytką strefę przybrzeżną, i zwykle moje łapanie sprowadzało się do tej właśnie płytkiej i ubogiej w okazy strefy. Z drugiej strony Finowie też narzekali, wg nich na grube ryby było za gorąco, za deszczowo oraz za wysoki poziom wody, mówili coś tam jeszcze, ale nie zrozumiałem,  ich angielski był niewiele lepszy od mojego, a mój jest naprawdę tragiczny..

 

       Po tych wędkarskich szaleństwach pognało nas dalej na północ, a dalej na północ była już Norwegia..

to już fiordy

fiordy, fiordy fiordy..

są naprawdę malownicze

:)

tu skończyła się droga, okolice Gamvik, za plecami morze Barentsa

kamień na pamiątkę i można wracać do domu..

   Tak, wsiadanie do auta bez planu podróży potrafi dać ciekawe efekty, droga skończyła się w okolicwch Gamviku, w ciągu kilkunastu dni pokonaliśmy wspólnie z żoną ponad 7500 km, włóczyliśmy się po tajdze i bagnach, łapaliśmy ryby w wodah które na mapie nie mają nawet swojej nazwy i zobaczyliśmy naprawdę piękny kawałek świata.  Warto czasem po prostu wyjść z domu..

Sprzętem wsparła nas tradycyjnie firma Robinson oraz Outdorzy.pl za co serdecznie dziękuję, sprzęt zdał egzamin i sprawdził się w tych północnych warunkach.

Podziel się swoimi uwagami
Imie :
Treść :
Zaznacz, że nie jesteś robotem
Powrót