http://dzikiszlak.com
O mnie Notatki z podróżyGaleria

Notatki z podróży

2015-01-27

Rybka nasza powszednia

Wędzony omuł bajkalski

Ryby na Syberii to chleb powszedni.

Rosjanie są bardzo rybożernym narodem, jedzą ryby chętnie, w dużych ilościach, na różne sposoby i bardzo je sobie cenią. Czasem wydaje mi się że każdy Rosjanin na jakimś etapie życia biegał z wędką, zastawiał sieci lub zdobywał ryby w inny mniej lub bardziej legalny sposób. Niewątpliwie można przyjąć, że każdy się w jakimś stopniu na nich wychował.

Czy to w drgawkach socjalistycznej pseudogospodarki czy w trakcie przemian ustrojowych, w czasach gdy wszędzie brakowało wszystkiego, zawsze na Syberii znękany człowiek mógł po prostu iść na ryby.

Co ważne, w większości przypadków wracał z tych ryb z siatką pełną jedzenia, zdrowego, wartościowego i smacznego.

Mogło nie być mięsa, mleka, cukru ale ryby były zawsze i umożliwiały egzystencję pokoleniom ludzi, pomimo bandyckich absurdów otaczającego ich socjalizmu, pomimo klęsk i nieurodzajów, pomimo susz, gradobić i innych plag. Wystarczyło iść nad  jezioro czy  rzekę, z siecią, wędką, ościeniem, nawet koszem.

Tak było.

Niestety jak to bywa z każdym zasobem naturalnym, tak i ryb nie można czerpać w nieskończoność bezkarnie. Obecnie ryb jest wielokrotnie mniej niż kiedyś, co nie zmienia faktu że jest ich znacznie więcej niż u nas. A Rosjanie po staremu łapią je w dużych ilosciach i użytkują na niezliczone sposoby.

W miejscach licznie odwiedzanych lub w pobliżu większych osiedli ludzkich o przysłowiową rybkę nie jest już tak łatwo. Coś tam zawsze bierze, ale zarówno rozmiar jak i ilość oraz gatunek nieco odstaja od tego czego spodziewamy się zwykle po Syberii.

Bywa tak, że jeśli jesteśmy wybredni i wypuszczamy te "mniejsze" ryby nawet całodzienne wędkowanie nie zapewni nam sutej kolacji, z drugiej strony jeśli zrozumiemy, że w tym łapaniu chodzi nam przede wszystkim o jedzenie i że ta niewielka ryba jest tak samo smaczna jak ta większa z kolacją zwykle nie ma problemu, choć oczywiście zdarzają się wyjątki.

Mi np zdarzają się one zawsze gdy publicznie deklaruję, że zaraz coś złapię albo, że idę załatwić jakieś jedzenie na kolację.

Nawet niewielkie okonie mogą załatwić problem kolacji i śniadania

Do najczęściej łapanych ryb w okolicach Bajkału należą hariusy czyli syberyjskie lipienie, a w miejscach gdzie woda nagrzewa się do trochę wyższych temperatur licznie występują okonie oraz szczupaki. Znacznie trudniej trafić na lenoka czyli syberyjski gatunek pstrąga, o tajmieniu czy jesiotrze  do tej pory słyszałem jedynie opowieści. Podobnie z licznie ponoć występującym nalimem, czyli tutejszym miętusem, ale on uaktywnia się gdy robi się chłodno i najliczniej jest łapany z pod lodu.

Bogactwem Bajkału jest omuł bajkalski.

Jest to ryba trochę zbliżona do naszej sielawy może troszkę bardziej smukła, żyjąca w toni Bajkału i odżywiająca się planktonem. Omuł jest wyjątkowo smaczny, o tłustym mięsie z niewielką ilością ości, smacznej i wykorzystywanej spożywczo ikrze, przyrządzany na wszelkie możliwe sposoby. Poławiany w Bajkale masowo, głównie przy pomocy sieci, choć czasem udaje się również złapać go na wędkę i w zasadzie razem z kilkoma podgatunkami hariusa (białym, czarnym i bajkalskim) stanowi główną zdobycz bajkalskiego rybołówstwa.

Wędkowanie w Bajkale nie jest rzeczą prostą, trzeba pamiętać, że jest on zbiornikiem oligotroficznym czyli ubogim w substancje odżywcze o zimnej, czystej i dobrze natlenionej wodzie.

Oznacza to że pomimo ogromnego bogactwa gatunków zwykle nie występują one licznie i najczęściej łapie się tam jak w przysłowiowej studni. Wielokrotnie zdarzały się sytuacje gdy miejscowi wybuchali śmiechem widząc mnie z wędką i proponowali pożyczenie sieci, takiej minimum 200m długości, jeśli chcę coś dzisiaj złapać na kolację..

Lata mijały i z każdą kolejną wizytą o łapaniu ryb w Bajkale wiedziałem więcej..

Omuła złapać trudno, jego ławice rzadko przypływają w zasięg i na głębokość którą możemy spenetrować wędką, jeśli już się tak zdarzy łapie się go na spławik na niewielką mocno obciążoną sztuczną muszkę, to taka specyficzna rosyjska metoda spławik+muszka, podobnie łapie się tu hariusy, zamiast sztucznej muszki czasem używa się ikry żyjących tu rybek z rodziny głowaczowatych. Ja jestem raczej spiningistą i na spławik łapać nie lubię, zapewne dlatego też omuła na wędkę jeszcze nie złapałem. Inne gatunki ryb łapie się natomiast w konkretnych miejscach, tam gdzie woda się nagrzewa lub tam gdzie miejscowe rzeki wtłaczają do Bajkału swoje cieplejsze i żyźniejsze wody. Przy takich ujściach można trafić na skupiska hariusów dających się łowić na klasyczną metodę muchową i czasem na spinig, natomiast wszelkie płytkie zatoki, nagrzewające się do 10 C lub więcej, są zwykle ostoją okonia i szczupaka i łowi się je tam łatwo, przyjemnie i w dużych ilościach. Takim "rajskim" szczupakowym łowiskiem jest zalew Czywirkujski gdzie zarówno ilość jak i rozmiar szczupaków i okoni potrafią przyprawic o zawrót głowy. Łatwiej dostępnym, choć ze względu na presję wędkarzy i bliskość tubylczych osad znacznie uboższym łowiskiem są Zatoka Żagli i jezioro Jałga położone na wyspie Olchon, oba te zbiorniki obdarzyły mnie już wielokrotnie rybami, choć oba zdołały tez kilka razy spektakularnie zaweiść. Dodatkową atrakcją jest wysoka temperatura wody, jest w nich na tyle ciepło ze można z przyjemnością popływać.

Śniadanie nad jeziorem Jałga wczorajsze okonie i herbata

Niestety z każdym rokiem widzę na nich coraz większe zniszczenia powodowane przez miejscowych masowo kłusujących ryby sieciami w celach komercyjnych. Są one następnie suszone i sprzedawane jako zakąska do piwa, na którą w Rosji zbyt jest wręcz nieograniczony.

Najskuteczniejszą przynętą spiningową we wszystkich tych szczupakowych miejscach okazały się przynęty gumowe, raczej większych rozmiarów i raczej w jasnych kolorach, na błystki obrotowe brania są słabsze, na woblery i wahadłówki nie miałem żadnych sukcesów. Co ważne w tych samych miejscach i na tą samą przynętę może uderzyć zarówno niewielki okoń jak i ponad metrowy szczupak w związku z czym sprzęt musi dysponować pewną rezerwą mocy.

Okoliczne rzeki to łowiska hariusów i lenoków, metoda spiningowa i muchowa przynęta średniej wielkości w dowolnym typie, jeśli biorą to biorą praktycznie na wszystko. Widziałem już dziesiątki hariusów które pokusiły się na srebrny haczyk przewiązany jedynie w poprzek kawałeczkiem czerwonej nitki i brały na to tak samo dobrze jak na najbardziej wymyślne muszki. Rosjanie masowo stosują sztuczną muszkę wraz ze spławikiem i typowym spławikowym obciążeniem śrucinami pozwala to na podanie muszki na naprawdę dużej głębokości, w głębokich dołach o szybkim przepływie.

W okolicach Arszanu w Sajanach Wschodnich wśród błot i bagien ciągnących się pomiędzy miejscowością Tunka o przysiółkiem Tagar-hai w licznych oczkach wodnych i kanałach miejscowi tradycyjną metodą spławikową łapią spore karasie srebrzyste, płocie i okonie, ja pomimo kilku prób zawsze wracałem stamtąd o kiju, może jeszcze mi się kiedyś poszczęści.

Rzeki i jeziora Sajanów to zwykle hariusy i lenoki, krążą co prawda opowieści o tajmieniach ale są to raczej tylko opowieści, ryb jest niewiele w pobliżu osad ludzkich i dróg, za to całkiem sporo w miejscach trudniej dostępnych, niestety wielkość ryb raczej nie powala, na kolację są wystarczające, na trofeum raczej za małe.

Magicznym ponoć miejscem o którym skrycie marzę jest polodowcowe jezioro Frolicha na północnym wschodzie Bajkału, ponoć wędkarski raj absolutny, szczupak, okoń, harius, lenok oraz endemiczna palia arktyczna, mimo chęci do tej pory nie dotarłem, choć byłem blisko, na brzegu zatoki Frolicha, przy ujściu rzeki Frolichy, na wybitnym hariusowym stanowisku, mi brały jedynie niewielkie szczupaki..bywa i tak ...

 

bajkalski szczupaczek

Podziel się swoimi uwagami
Imie :
Treść :
Zaznacz, że nie jesteś robotem
2016-04-22 11:36
Powrót